Zrobię to później… Jak przestać odkładać i w końcu zacząć działać?
„Zacznę od poniedziałku”. „Jeszcze tylko sprawdzę telefon”. „Mam czas, zrobię to wieczorem”. A potem przychodzi wieczór, zadanie nadal czeka, a zamiast ulgi pojawia się wyrzut sumienia.
Prokrastynacja, czyli ciągłe odkładanie rzeczy na później, zdarza się niemal każdemu. Nie zawsze wynika jednak z lenistwa czy braku silnej woli. Czasem za odkładaniem stoi zmęczenie, stres, przeciążenie, problemy z koncentracją, perfekcjonizm albo zwyczajnie brak pomysłu, od czego zacząć. Dlatego skuteczna walka z prokrastynacją nie polega wyłącznie na zmuszaniu się do większej produktywności. Warto najpierw przyjrzeć się temu, co właściwie powstrzymuje nas przed działaniem.
Dlaczego ciągle odkładamy wszystko na później?
Masz przygotować ważną prezentację. Otwierasz komputer i... nagle przypominasz sobie o wiadomości, na którą trzeba odpisać. Potem zaglądasz do telefonu, robisz kawę, porządkujesz biurko. Mija godzina, a prezentacja nadal nie została rozpoczęta.
Trudne, nieprzyjemne albo czasochłonne zadania wymagają wysiłku i nie zawsze dają natychmiastową satysfakcję. Tymczasem telefon, serial czy media społecznościowe dostarczają szybkiej nagrody. Nic więc dziwnego, że czasem wybieramy właśnie je.
Odkładaniu sprzyja również sytuacja, w której zadanie jest zbyt duże lub niejasne, mamy zbyt wiele obowiązków jednocześnie, jesteśmy zmęczeni albo boimy się, że efekt naszej pracy nie będzie wystarczająco dobry. Częstą pułapką jest też czekanie na odpowiedni nastrój i przypływ motywacji. Tymczasem motywacja nie zawsze pojawia się przed rozpoczęciem zadania. Bardzo często przychodzi dopiero wtedy, kiedy zaczniemy działać.
Zamiast „muszę to zrobić”, zacznij od pierwszego kroku
„Muszę napisać cały raport” brzmi jak zadanie na kilka godzin. „Otworzę dokument i przez pięć minut napiszę wstęp” wydaje się już znacznie łatwiejsze.
To właśnie moment rozpoczęcia często stanowi największą przeszkodę. Dlatego zamiast myśleć o całym zadaniu, warto podzielić je na mniejsze etapy. Nie „posprzątam mieszkanie”, tylko „zacznę od kuchennego blatu”. Nie „nauczę się do egzaminu”, tylko „przeczytam pierwsze pięć stron”.
Pomocna może być zasada 5 minut. Umów się ze sobą, że przez pięć minut zajmujesz się wyłącznie odkładanym zadaniem. Po tym czasie możesz przerwać. Bardzo często okazuje się jednak, że skoro pierwszy opór został przełamany, znacznie łatwiej kontynuować.
Podobnie działa ograniczenie codziennej listy obowiązków. Zamiast wpisywać na nią kilkanaście pozycji, wybierz trzy najważniejsze rzeczy, które rzeczywiście chcesz wykonać tego dnia. Mniejsza liczba priorytetów pomaga skupić uwagę i ogranicza poczucie przytłoczenia.
Stwórz sobie warunki do działania
Nie zawsze potrzebujemy większej samodyscypliny. Czasem po prostu potrzebujemy mniej rozpraszaczy.
Telefon leżący obok komputera, wyskakujące powiadomienia, otwarte komunikatory i kilkanaście kart w przeglądarce skutecznie konkurują o naszą uwagę. Przed rozpoczęciem pracy warto więc:
- wyciszyć powiadomienia,
- odłożyć telefon poza zasięg ręki,
- zamknąć niepotrzebne zakładki,
- przygotować wcześniej potrzebne materiały,
- pracować w określonych blokach czasu.
Dobrym rozwiązaniem może być też stworzenie własnego rytuału rozpoczynania pracy. Kubek ulubionego napoju, uporządkowane biurko, konkretna playlista i ustawiony timer mogą z czasem stać się sygnałem: teraz zaczynam działać.
Co mają do tego zioła i suplementy?
Nie istnieje zioło ani suplement, który sprawi, że nagle wykonamy wszystkie zaległe zadania. Prokrastynacji nie da się „wyłączyć” jedną kapsułką czy naparem. Możemy jednak zadbać o czynniki, które mają znaczenie dla naszego codziennego funkcjonowania: poziom zmęczenia, napięcie, koncentrację i regenerację.
Naturalne wsparcie warto więc traktować jako element większej całości, obok snu, odpoczynku, aktywności, odpowiedniego odżywiania i dobrej organizacji pracy.
Ashwagandha, gdy trudno wyłączyć natłok myśli
Trudno skupić się na jednym zadaniu, kiedy w głowie jednocześnie krąży kilkanaście innych spraw. Ashwagandha należy do adaptogenów i może wspierać organizm w okresach zwiększonego napięcia, a także pomagać w utrzymaniu koncentracji i dobrego samopoczucia.
W ofercie Zielarza Polskiego znajdziesz między innymi Ashwagandhę KSM-66 ze standaryzowanym ekstraktem z korzenia witanii ospałej. Może być elementem codziennej rutyny szczególnie w bardziej intensywnych okresach, kiedy liczba obowiązków zaczyna przytłaczać.
Magnez + B6, kiedy „nie chce mi się” oznacza „nie mam już siły”
Nie każdy spadek produktywności oznacza brak motywacji. Czasem jesteśmy po prostu zmęczeni.
Magnez i witamina B6 przyczyniają się do zmniejszenia uczucia zmęczenia i znużenia oraz pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu układu nerwowego. Właśnie dlatego warto pamiętać, że efektywność nie zaczyna się od kolejnego planera czy aplikacji do zarządzania czasem. Zaczyna się również od zadbania o podstawowe potrzeby organizmu.
Matcha jako sygnał: czas zacząć
Codzienny rytuał może pomóc wyznaczyć wyraźną granicę między „jeszcze chwilę” a rozpoczęciem pracy. Jeśli zwykle sięgasz po kolejną kawę, alternatywą może być matcha, czyli sproszkowana zielona herbata naturalnie zawierająca kofeinę.
Możesz połączyć jej przygotowanie z prostym schematem: matcha, telefon na bok, timer na 25 minut i jedno konkretne zadanie. Nie chodzi o to, że sam napój rozwiąże problem prokrastynacji. To powtarzalność całego rytuału może ułatwić wejście w tryb pracy.
Żeby działać, trzeba też umieć przestać działać
Paradoksalnie jednym z powodów ciągłego odkładania może być brak odpoczynku. Jeśli wieczorem odpowiadamy na wiadomości, przed snem długo korzystamy z telefonu, śpimy za krótko, a rano próbujemy nadrobić zmęczenie kolejną kawą, trudno oczekiwać, że koncentracja i chęć do działania zawsze będą na najwyższym poziomie.
Dlatego warto zadbać także o rytuał zakończenia dnia. Pomóc może ustalenie stałej godziny końca pracy, przygotowanie trzech priorytetów na kolejny dzień i znalezienie chwili na spokojne wyciszenie.
Elementem takiego wieczornego rytuału mogą być również napary z roślin tradycyjnie kojarzonych z odprężeniem, takich jak melisa, rumianek czy lawenda. W Zielarzu Polskim znajdziesz również gotowe mieszanki Sen i Spokój, które można włączyć do wieczornego odpoczynku.
Bo czasem najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla jutrzejszej produktywności, jest... dobrze zakończyć dzisiejszy dzień.
Nie próbuj zmienić wszystkiego od jutra
Kolejną pułapką jest próba perfekcyjnego pozbycia się prokrastynacji. Nowy planer, pobudka o 5:30, trening, idealna dieta, aplikacja do produktywności, medytacja, lista celów... i po trzech dniach mamy dość.
Znacznie lepiej wybrać jedną małą zmianę. Na przykład:
- przez pierwsze 25 minut pracy telefon zostawiam w innym pomieszczeniu,
- każdego wieczoru zapisuję trzy najważniejsze zadania na jutro,
- gdy czegoś nie chcę zacząć, poświęcam temu najpierw tylko 5 minut,
- duże zadania od razu dzielę na kilka mniejszych kroków.
Dopiero kiedy jedna zmiana stanie się naturalna, warto dokładać kolejne.
Nie później. Zacznij od jednej rzeczy
Prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie dzień, w którym wszystkie obowiązki będą przyjemne, telefon przestanie rozpraszać, a motywacja będzie pojawiać się dokładnie wtedy, kiedy jej potrzebujemy.
Nie o to chodzi.
Sposobem na ograniczenie prokrastynacji jest stworzenie takich warunków, żeby rozpoczęcie działania było łatwiejsze. Czasem pomoże podział zadania na mniejsze części, czasem pięć minut pracy bez telefonu, a innym razem odpoczynek, dobry sen czy zadbanie o organizm przed kolejnym wymagającym dniem.
Nie musisz dzisiaj zrobić wszystkiego. Wybierz jedną rzecz i zacznij od niej.
Najlepiej nie „później”.